ona ja i on
Monika coś w tym jest co powiedziałaś, ale wiemy co to oznacza. My nie będziemy w stanie utrzymywać już kontaktu bo ja tak nie potrafię na siłę i sztucznie, a ona myślę że też nie. Masz rację ona a może i nawet my potrzebujemy czasu… może za jakiś czas los znów nas ku sobie pchnie….kto to wie…. Najgorsze jest to że oboje chcemy i pragniemy być razem, ale nie możemy bo zdecydowała się wrócić do byłego. A ja muszę jej decyzje uszanować i tyle

Iska dla mnie to też było zaskoczeniem, bo jedną z pierwszych reakcji na jej podejrzenia ciąży było pytanie „ale jak to?? Przecież mówiłaś ze 2-3miechy już ze sobą nie sypiacie…”. Ona powiedziała że tak to prawda, ale był ten jeden raz jak Się wprowadzili do nowego mieszkania i nie utkwił jej w pamięci…….bo tak jak mówiła przez te problemy w związku przestała brać tabletki, no i w dzień kiedy to zrobili nie wzięła ani po też nic z tym nie zrobili tylko machnęli na to ręką….

Wątpię by to było moje dziecko bo te pięć tygodni musiało by być naciągane ostro… zwłaszcza że ona jest tego pewna, no cóż w sobotę się widzimy i będziemy rozmawiać…wydaje mi się że to będzie nasze ostatnie spotkanie(jak nie na zawsze to nie wiem na jak długo). No tak tak ma swoje rzeczy u mnie bo wszystko błyskawicznie się pomiędzy nami potoczyło jak by przez te 4 lata znajomości wszystko się skumulowało i teraz wybuchło. Sami byliśmy w szoku że to wszystko tak szybko idzie a żadne z nas na nic nie naciskało, wszystko samo z siebie naturalnie wychodziło i się toczyło.


Widzę jak jej mnie brakuje bo ciągle pisze i dzwoni smutna i zapłakana, ciągle się pyta co robie. I pisze że jak to pewnie już dla mnie nie ważne ale tęskni za mną i jest jej mnie brak…że ciężko jej teraz jeszcze bardziej niż wcześniej….

Nie wiem czy jej też to pwoiedzieć, czy to ma sens i czy to jej tylko jeszcze bardziej nie zrani.....
ze Też mi jej cholernie brakuje….ale nic nie mogę już zrobić. Nie widzę już żadnej możliwości zwłaszcza że podjęła już decyzję o powrocie do byłego..
Brakuje mi kiedy ma zły humor, ale ja nie odpuszczam i próbuję ją pocieszyć na wszelkie możliwe sposoby. Podczas gdy ona wymyśla tysiąc argumentów na to że jest żle, ja wymyślam 5 tysięcy innych że jednak wcale nie. Brakuje mi kiedy siadała obok mnie i swoją dłonią dotykała mojej. Kiedy na jej twarzy pojawiał się nieśmiały uśmiech i robiła się cała czerwona na twarzy na sam mój widok. Jak zagryzała wargi i patrzyła w moją stronę. Jak uśmiechałem się pewnie, po czym patrzałem na nasze dłonie…tak idealnie do siebie pasowały. Kiedy przysuwałem się do niej coraz bliżej, a jej ciało przeszywał dreszcz, jak się uśmiechała i jak nie pozwalałem jej uciekać wzrokiem czy chować swojej czerwonej twarzy- całując ja, jak uwielbiała tulić się w moich ramionach lub jak ją nosiłem.Jak dzwoniła z bólem głowy by tylko mnie usłyszeć bo wiedziała że ten ból jej przejdzie i jak dzwoniła by mi powiedzieć jak bardzo za mna teskni. Jak się nie raz zastanawiałem przez te 4lata co jest w niej tak niezwyczajnego że po raz pierwszy nie potrafię nadążać za swoim tętnem..
ehhh ... chyba za dużo by tu pisać można by.

.

Nie zostawiam jej samej, nie rezygnuje z rozmowy. Cieszę się z tego, co z nią przeżyłem przez te 4lata. I akceptuję jej decyzję.
Czuję ogromną pustkę w środku ale jakoś muszę sobie dać radę.
Rozmawiając z nią będę chciał jej życzyć zdrowia i zdrowego dziecka i oby ten jej facet się zmienił na lepsze.


  PRZEJDŹ NA FORUM