Jest jeszcze jakaś szansa żebyśmy byli razem ?
a czy ktoś powiedział, że będzie łatwo? no nikt..Niestety tak już w życiu bywa, że raz na wozie a raz pod.. raz ludzie są razem a raz się rozchodzą. Dziwi mnie tylko fakt, że wiedziałaś, że robisz źle, że robiłaś mu wyrzuty o to czy o tamto, pretensje czy bezpodstawne podejrzenia..skoro byłaś tego świadoma to czemu to robiłaś? Nie spodziewałaś się konsekwencji? Nie mam zamiaru Cię tutaj potępiać..bo i za co?! Natomiast uważam, że chłopak chyba potrzebuje się wyszaleć.. dawał Ci pewne sygnały, mówił, żebyście wyszli do ludzi. Z doświadczenia wiem, że nie da się zamknąć w czterech ścianach we dwoje tyle czasu i nie wychodzić z innymi, do innych..oszaleć idzie..a może i znudzić? Jeśli prosiłaś, błagałaś i nic to daj sobie spokój. Na litość go nie weźmiesz a nawet jeśli to fajnie Ci będzie żyć ze świadomością, że wrócił do Ciebie z litości? Myślę, że to najgorsze..Radzę tak jak poprzednicy zająć się teraz swoim życiem. Jesteś młoda, masz kawał życia przed sobą i choć wydaje Ci się właśnie, że to życie jest bez niego bezsensu to jednak ma sens..bo jak już ktoś napisał tutaj Ty po prostu nie znasz tego życia bez niego.. i najwyższy czas je poznać. Może rzeczywiście nadejdzie taki moment, że on przyjdzie do Ciebie z podkulonym ogonem ale czy o to właśnie chodzi? Warto się łudzić i żyć nadzieją? Nie sądzę.. życzę Ci aby Twoje problemy życiowe się skończyły i byś zaznała innego życia by chociaż mieć porównanie do ówczesnego. Pozdrawiam


  PRZEJDŹ NA FORUM